Na dachach świata

Pszczoły jej królewskiej mości

Kto myśli, że ule w miastach to nowomoda, ten grubo się myli. W Paryżu na początku XX w. 1000 pszczelarzy prowadziło pasieki. Dopiero po drugiej wojnie światowej liczba ta spadła do 400. Natomiast w Londynie pierwszy ul postawiono w 1930 r. niedaleko London Bridge, a w 1960 doczekała się ich stacja Waterloo. Pasiekę w latach 80. i 90. na swym dachu miał Bank Anglii, położony w samym centrum Londynu. Do dzisiaj ule znajdują się też na Fortnum & Mason (są w pięknych drewnianych skrzyniach, które przypominają kamienice – pszczoły wchodzą do uli przez mały portyk), londyńskiej giełdzie papierów wartościowych, muzeum sztuki nowoczesnej Tate i ogrodach Muzeum Historii Naturalnej. Liczba pszczelarzy mieszkających w Londynie systematycznie się zwiększa. W 2012 roku funkcjonowało w mieście 3200 zarejestrowanych pasiek, a ocenia się, że jeszcze ok. 25% nie jest zarejestrowanych. Prawdę mówiąc, w 2012 roku był taki boom na pszczelarstwo miejskie, że Angela Woods, sekretarz Londyńskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy, prosiła o zaprzestanie ustawiania na terenie miasta nowych uli, bo miasto było przepszczelone! Jest jednak osoba, której nikt nie zabroni trzymać pszczół w Londynie. Na wyspie jeziora znajdującego się w ogrodach pałacu Buckingham stoi kilka uli. Pszczoły mieszkające w królewskich ogrodach mają do dyspozycji stołówkę składającą się z 350 gatunków dzikich roślin kwitnących i 600 odmian ozdobnych. Roślinność na wysepce jest lekko zaniedbana, by pszczoły nie były niepokojone przez ogrodników oraz by miały jak największą bazę pożytkową. Miód z pasieki trafia na stół rodziny królewskiej i królowa Elżbieta II jada go do śniadania – według niej londyński miód jest „bardzo dobry”. Pasieką od 2009 roku zajmuje się John Chapple, prezes Londyńskiego Stowarzyszenia Pszczelarzy. W ulach osadził łagodne pszczoły włoskie. – Jesteś w stanie sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby pszczoły zaczęły się roić i wtargnęły na Garden party? – pytał John Chapple dziennikarza z Daily Mail. – Od razu wylądowałabym w Tower! – By temu zapobiec pan Chapple co roku wymienia królową (pszczelą, oczywiście) w każdym ulu.

Berliński niedźwiedź i jego pszczoły

W Berlinie funkcjonuje ok. 750 pszczelarzy (posiadających łącznie 15000 uli), którzy produkują ponad 150 ton miodu „miastowego”. Niemieccy pszczelarze do tematu pasiek miejskich podeszli bardzo skrupulatnie i zorganizowali się pod nazwą „Berlin summt!”. Na ich stronie można znaleźć informacje o prowadzeniu pasieki miejskiej również po polsku. Ulotka zawiera dokładną instrukcję, nie tylko o tym, jak z sąsiadami zorganizować wspólne pszczelarzenie, lecz także jak świadomie nasadzać rośliny miododajne. Miód berliński nazywa się Stadtbienenhonig, czyli po prostu: „miód pszczół miastowych”. Jaki miód jest najczęściej pozyskiwany w stolicy Niemiec? Lipowy oczywiście! Bo chociaż za dyktatury Hitlera słynne lipy z głównej ulicy Berlina (Unter der Linden) zostały wycięte, to teraz posadzono je na nowo, a w samym Tiergarten są ich setki. W stolicy Niemiec jest ponad 400 000 drzew różnych gatunków i setki ogrodów z kwitnącymi roślinami, co czyni ją najbardziej zazielenionym miastem Europy. Ponadto berlińscy pszczelarze oferują: miód akacjowy, kasztanowy, klonowy i… ewodiowy (z Ewodii Daniela, Tetradium danielli). Ta ostatnia jest rośliną bardzo miododajną i w krajach o cieplejszym klimacie uprawiana jest przy pasiekach. Ze wszystkich miast na świecie to Berlin produkuje najwięcej miodu. Do pszczelarstwa miejskiego w stolicy ręce przykłada rząd, który inwestował w ule w najbardziej znanych placówkach np. Bundestagu.

Pszczoła w operze

W podziemiach fikcyjnej Opery Popuielra na dachach wielu prawdziwych oper mieszkają pszczoły. Owady zagościły m.in. na dachu Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie, gdzie zbierają nektar z Pola Mokotowskiego. Natomiast pszczoły na dachu Opery Garnier w Paryżu pojawiły się tam za sprawą… sąsiedzkich niesnasek. Mieszkaniec miasta świateł, Jean Paucton (który obecnie ma ponad 80 lat), 20 lat temu postawił ule na ganku swojego domu. Nie postały tam jednak długo, ponieważ sąsiad wniósł skargę. Do tego, by swoje pszczoły przenieść na dach opery, namówił go strażak operowy, który sam hoduje ryby… w podziemnym jeziorze pod budynkiem gmachu. Jest to zbiornik przeciwpożarowy, który zainspirował Gastona Lerouxa do napisania „Upiora w operze”. Paucton ukończył szkołę artystyczną i w operze pracował jako rekwizytor. Pszczelarstwa uczył się w szkole przy Ogrodach Luksemburskich, gdzie do tego fachu od 150 lat przygotowuje się uczniów. Po zatargu z sąsiadem w 1982 r. przeniósł ule na dachy opery i od tamtego czasu się nimi zajmuje. Pięć uli dostarcza miodu do kilku sklepów w Paryżu. Pszczoły zbierają nektar z kasztanowców rosnących na

Białe ule Waszyngtonu

Słoneczny kwietniowy dzień.W ogrodach Białego Domukwitną wiosenne kwiaty i śpiewająkosy. Grupa przedszkolakówsłucha czterdziestegoczwartego prezydenta StanówZjednoczonych, Baracka Obamy,czytającego bajkę „Gdziemieszkają dzikie stwory”. Czytaniedzieciakom przez prezydentato tradycja związanaz obchodzeniem przez Amerykanówwielkanocnego EasterEgg Roll (odpowiednika naszejrękawki). Nagle w powietrzu,oprócz głosu Obamy, słychaćcoś jeszcze… buczenie roju!Pszczoły przysiadają na pobliskimdrzewie. Dzieci krzyczą,prezydent się śmieje i stara sięuspokoić przedszkolaki. Woła:– Pszczoły są dobre! Nic wamnie zrobią!Prawda. Pszczoły nic niezrobiły dzieciom, które szybkosię uspokoiły i prezydent mógłodczytać bajkę do końca. Jednakskąd w środku Waszyngtonuznalazł się rój? Przyznacie,że to zdarza się dosyć rzadko.Ul, z którego uciekła rójka,stoi przy Białym Domu nażyczenie pary prezydenckiej.Michelle Obama to osoba kochającaogrody i lokalne produkty.Podczas kadencji mężaogród kuchenny znacznie sięrozrósł. Dlatego Barack Obamazaprosił do współpracy stolarzaBiałego Domu, CharliegoBrandsa do założenia małej pasiekiw pobliżu rezydencji prezydentówUSA. Brands do tejpory zajmował się pszczelarstwemhobbystycznie, ale bardzodobrze dawał sobie radę,prowadząc pasiekę w miejscu,które codziennie jest odwiedzaneprzez setki osób.Ponieważ Biały Dom jestotoczony hektarami ogrodów,pszczelarz pozyskiwał w sumie120 kg miodu z ula w sezonie,czyli dwa razy więcej niż przeciętnieudaje się zebrać hobbystomw USA. Miód z ula trafiałna stoły pary prezydenckiej,rozdawano go jako prezent,a także służył do wyrabiania prezydenckiego porteru.

Zgadnij, kto dostał penthaus

Ach… jak fajnie jest czasami pomarzyć, że jest się bajecznie bogatym. Można sobie wyobrazić, że realizujemy kaprys i w weekend lecimy do Nowego Yorku, a tam, po przechadzce na Fifth Avenue i wybraniu brylantu u Tiffaniego, odpoczywamy w penthouse jednego z najdroższych hoteli – Waldorfa Astorii. My możemy o tym pofantazjować, ale są pszczoły, które nektar spijają z kwiatów Central Parku i codziennie oglądają panoramę Nowego Yorku z dachu właśnie tego hotelu. Pomysł, by postawić ule na dachu, wyszedł od Davida Garcelona, który jest dyrektorem kulinarnym hotelu. David uważa, że najlepsze są lokalne produkty. Z pszczołami pracował w Toronto. Jednak sam pomysł, by postawić ule na dachu Astorii, nie wystarczał – w Nowym Yorku nie można było mieć pszczół. Garcelon razem z pszczelarzem, Andrewem Cotem, zaczęli walczyć o zniesienie tego prawa i w 2010 roku odnieśli sukces. Na dachu hotelu w końcu postawiono pierwsze ule. Zarządcy hotelu i jego załoga nigdy nie mieli problemu z pszczołami. David Garcelon nie oczekiwał też rekordowych wyników w pozyskiwaniu miodu – zależało mu przede wszystkim na tym, by pszczoły były zdrowe. Bazę pokarmową zapylaczy w betonowej dżungli, jaką jest Nowy York, stanowi Central Park, który ma powierzchnię 341 hektarów. Jednak rośliny nie rosną tylko w CP. Burmistrz miasta, Michael R. Bloomberg i filantropista David Rockefeller, wspólnie wpłacili do kasy Nowego Yorku 10 milionów dolarów, by do 2017 r. zasadzić w mieście milion drzew. Cel został osiągnięty. Pozyskany miód jest więc w 100% miodem nowojorskim. W 2012 r. pszczoły należące do hotelu wyprodukowały ok. 400 kg miodu, który jest wykorzystywany w hotelowych restauracjach, m.in. w słynnym Peacock Alley. 

Z Manhattanu na Brooklin

Pszczelarstwo miejskie to nie tylko stawianie uli na dachach. Pszczoły mieszkają w parkach, ogrodach przy kamienicach, ogródkach działkowych i… na cmentarzach. Brookliński stary cmentarz Green-Wood, jest miejscem spoczynku ponad 560 000 nowojorczyków, w tym sławnych artystów, kompozytorów, polityków itd. Cmentarz ów jest miejscem tak urokliwym, że często organizowane są na nim np. koncerty muzyki klasycznej. Na jeden z takich koncertów przyszedł pszczelarz, David Larson, który rozglądając się po cmentarzu, doszedł do wniosku, że to idealne miejsce na pasiekę – nie dość, że pełne kwitnącej roślinności, to chronione przed wandalami. Wkrótce postawił w nim 6 uli, w których pozyskuje miód o nazwie „Sweet hereafter” (słodkie życie po życiu). Na etykiecie widać rysunek pszczoły na tle nagrobka. Żadna osoba odwiedzająca cmentarz nie sprzeciwiła się obecności pszczół. – Jeden mężczyzna powiedział, że na tym cmentarzu spoczywa 27 członków jego rodziny i uważa, że wstawienie uli na cmentarz to świetny pomysł – powiedział Larson dziennikarzowi „New York”.