Tomasz Łysoń i Rafał Krawczyk na tle korpusów uli
Zarząd Przedsiębiorstwa Pszczelarskiego Łysoń jest organem dwuosobowym. Podejmuje najważniejsze decyzje w firmie i reprezentuje ją na zewnątrz. Pełni ważną funkcję w układaniu strategii firmy i nadzorowaniu jej właściwego wykonania.Nasz zarząd to serce i mózg firmy. To szefowie kierują jej rozwojem i biorą na siebie odpowiedzialność, czy kierunek, który obrali, okazał się dobry. Zawsze znajdują równowagę pomiędzy tym, co podpowiada rozum, a co serce.
Tomasz Łysoń

Tomasz Łysoń

W mojej rodzinnej historii, również tej zawodowej, bardzo ważna jest postać dziadka – to on zaszczepił we mnie pasję do pszczelarstwa i mechaniki. Jako dziecko często bywałem w jego warsztacie i mu pomagałem. Można powiedzieć, że to tam wszystko się zaczęło. Dziadek był wszechstronnie uzdolniony i bardzo pracowity. Był ślusarzem, ogrodnikiem, rolnikiem, pszczelarzem. Bardzo mi tym imponował. Kończąc szkołę, zdecydowałem się wykorzystać potencjał dziadka i rozwinąć to, co zaczął, czyli produkcję uli styropianowych w przydomowym garażu. Przejąłem firmę w wieku 19 lat. Ojciec dał mi przestrzeń do działania. On sam wyniósł to z domu, ponieważ dziadek też tak właśnie postępował. Pamiętam rozmowy, które bardzo mnie motywowały: „Spróbuj, zobaczysz, jak wyjdzie”, a potem dostrzegli, że to może dobrze funkcjonować. W rodzinie zawsze miałem wsparcie, a relacje międzyludzkie są dla mnie bardzo ważne. Staram się je pielęgnować nie tylko w swoim domu, lecz również w kontaktach zawodowych. Z wieloma naszymi partnerami i dystrybutorami łączy mnie przyjaźń. W biznesie wspiera mnie również rodzeństwo i żona. Nie pracuję „od do”, kocham to, co robię i robię to z pasją. Myślę o planach i rozwoju firmy, kolejnych Apimondiach, stworzeniu nowych grup produktowych. Chciałbym, aby firma Łysoń utrzymała się na pozycji światowego lidera sprzętu pszczelarskiego.
Ważna jest jednak dla mnie harmonia. Uważam, że powinien być też czas na rodzinę i na pasje. Ja, oprócz tej pszczelarskiej, wciąż oddaję się klasycznej motoryzacji. Często udaje się to jednak połączyć, ponieważ „zaraziłem” swoim hobby małżonkę i córki, które dają się zapraszać na wycieczki zabytkowym samochodem. Razem tworzymy zgraną, silną i szczęśliwą rodzinę pszczelarską i jestem z tego dumny. To jest właśnie ta siła i inspiracja do działania i rozwoju firmy, o którą jestem pytany.

Rafał Krawczyk

Rafał Krawczyk

Z wykształcenia jestem informatykiem, skończyłem krakowskie AGH. Z Tomaszem Łysoniem poznałem się w roku 2000. Pierwsze spotkanie było biznesowe – zajmowałem się tworzeniem stron internetowych i otrzymałem zlecenie dla jego firmy. Po kilku tygodniach rozwinęła się dalsza współpraca, Tomek poprosił mnie o pomoc i doradztwo w rozwoju firmy i zarządzaniu nią. Analizowałem rentowność różnych produktów i działań, zajmowałem się głównie rozwojem eksportu i poszukiwaniem klientów zagranicznych, odwiedzaniem ich i dbaniem o dobre relacje i współpracę. Mijał rok za rokiem, aż z jednoosobowego działu powstał 10-osobowy zarządzany dzisiaj przez swojego lidera, ale to już nie jestem ja. Od 2016 roku jestem wiceprezesem zarządu firmy Łysoń. Tomek jest nie tylko moim wspólnikiem w interesach, ale również przyjacielem. Wiem, że niezależnie od sytuacji, zawsze mogę na niego liczyć. Od Tomka dostałem pierwsze pszczoły, a dzięki wyjazdom zagranicznym mogę poznawać światowe pszczelarstwo. To właśnie podczas jednego z nich, na początku mojej pracy dla firmy, odkryłem w pszczelarstwie coś boskiego i magicznego. Odwiedziłem sędziwego ukraińskiego pszczelarza mieszkającego w starej chacie, gospodarującego w starych ulach. Poczęstował mnie swoim miodem – było w tym coś mistycznego. Niedługo po tej wycieczce Tomek podarował mi sześć odkładów, a nasz ukraiński dystrybutor „pasował” mnie na pszczelarza. Polegało to na wbiciu żądła w dłoń. Bardzo spuchła, ale nie zniechęciło mnie to do pszczół. Lubię ten moment, kiedy zaczyna się wiosna – idę rano przed pracą z kubkiem kawy do pasieki patrzeć jak pszczoły lądują z pyłkiem na wylotkach. Lubię też zapach ula. Tak bardzo, że zdecydowałem się na budowę domku do apiterapii w swoim ogrodzie. Obecnie nadal pomagam w zarządzaniu firmą, uczestniczę w zagranicznych eventach pszczelarskich i wspieram naszych kluczowych klientów. Moimi hobby, oprócz pszczelarstwa, są wędkarstwo, snowboard i oczywiście tenis, lecz z braku czasu sporo je zaniedbuję. Pszczoły znacznie bardziej mnie „pochłonęły”. 

ZARZĄD

Schemat zarządu firmy Łysoń