Rajd maluchów zakończony sukcesem

Z południa na północ naszego kraju, przez piękne polskie góry, lasy, pagórki i jeziora rajdowicze dotarli do Koszalina na XXXV Ogólnopolskie Dni Pszczelarza. Zmęczeni, ale zadowoleni, osiągnęli swój cel, w sposób zasługujący na podziw.

Do mety dotarło 13 załóg i 12 maluchów, pokonując 1680 km. Najmłodszy uczestnik rajdu miał 13 miesięcy, a wiek najstarszego jest tajemnicą. Było kolorowo, głośno, medialnie i rodzinnie. Gospodarzy przystanków załogi żegnały hasłem „Pszczoły przetrwają, gdy kwiaty zapylają”, tak głośno, aby dźwięczało w uszach jeszcze po odjeździe.

Wszystko zaczęło się 8 września w Inwałdzie, gdzie zjechały maluchy z całej Polski. Następnego poranka ruszyliśmy zdobywać Miasto Królów Polskich i tam odbył się oficjalny start na Rynku Głównym. Pożegnał nas hejnał z wieży Mariackiej, wiwaty turystów i piękna pogoda, która jak się okazało, towarzyszyła nam prawie codziennie. Obraliśmy kierunek: Kamianna i Stróże. 

Słowa komandora rajdu Piotra Mrówki, że najwięcej awarii będzie pierwszego dnia, spełniły się. Zielony maluch (bez ekipy) został w Sądeckim Bartniku, a my podążaliśmy dalej. Kolejne punkty naszej pożytecznej przygody to: Biszcza, Kozaki, Pszczela Wola, Lublin. W pszczelarskiej Alma Mater, czyli w technikum w Pszczelej Woli, odpoczęliśmy po najdłuższym dziennym odcinku (pokonaliśmy ok 350 km). Wielu z nas przypomniały się szkolne czasy. Niejeden z naszych rajdowiczów to absolwenci pszczelarskiej szkoły. 

Od Lublina, aż do końca naszej trasy, coraz częściej towarzyszyły nam media. Szum, jaki wokół siebie robiliśmy był skuteczny. Wszyscy z uśmiechem na twarzach odpowiadaliśmy dziennikarzom o naszej idei, o pszczołach, ich problemach i o tym, jak każdy może pomóc owadom zapylającym. Po rozgrzewce, jaką była konferencja prasowa w Urzędzie Wojewódzkim w Lublinie, skierowaliśmy się na podbój stolicy. Po drodze zawitaliśmy do dwóch pasiek hodowlanych Pasieki Mellifera i Pasieki Loc, gdzie przyjęli nas nasi koledzy pszczelarze. Wieczór i noc spędziliśmy w SGGW. Tam mieliśmy ogromną przyjemność oraz zaszczyt spotkać się z nieprzeciętną pszczelarską osobowością prof. Jerzym Woyke. Opowieści o pszczołach, podróżach i Nepalu przeniosły nas na kilka godzin w inny, bardziej egzotyczny świat. W Warszawie zaplanowaliśmy wizytę w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz w Sejmie. Byliśmy już kilka dni w drodze, niektórym z nas dawała się we znaki tęsknota za pszczołami. Ten przystanek stał się okazją, żeby kilka chwil spędzić z głównymi bohaterkami naszej akcji. W ministerialnej pasiece razem z jej opiekunem (Januszem Kasztelewiczem) ułożyliśmy rodziny do zimy i dokarmiliśmy pszczoły. Kolejny punkt programu zapewnił nam dr Jakub Gąbka (nasz rajdowicz), zapraszając nas do sejmowej pasieki, gdzie w parlamentarnym ogrodzie mieszkają jego pszczoły. 

 

Warszawę opuściliśmy w eskorcie policji, która sprawnie wyprowadziła nas z miasta. Policja towarzyszyłam nam często, pomagając pokonać trudniejsze odcinki i dbając o nasze bezpieczeństwo.

Na trasie posadziliśmy ok. 96 drzew i krzewów. Pomniki rajdu stanęły min: w Kamiannej, Stróżach, Biszczy, Kozakach, Pszczelej Woli, Żelkowie Kolonii, Olsztynie, Gryźlinach, Dzierzgoniu, Elblągu, Karczowiskach Górnych, Pszczółkach i Koszalinie. Wszędzie rozdawaliśmy nasiona łąk kwietnych, promując idee kolorowych kwiecistych miast, przyjaznych pszczołom. Wzorując się na projekcie „Pasieki Kraków” namawialiśmy lokalne władze na podjęcie działań związanych z miododajnymi nasadzeniami. Opowiadaliśmy również o atutach miejskiego pszczelarstwa. Podczas rajdu odwiedziliśmy dwie pasieki na dachach:jedną w Krakowie na dachu Centrum Obsługi Mieszkańca Urzędu Miasta Krakowa, a drugą na Centrum Spotkania Kultur w Lublinie. Na naszej drodze nie mogło zabraknąć nauki. Odwiedziliśmy dwie uczelnie wyższe: wspomnianą już SGGW oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski. Na UWM w Katedrze Pszczelnictwa pod wnikliwym okiem naszego rajdowicza, a w tym miejscu gospodarza, prof. Jerzego Wilde, posadziliśmy kolejne zielone pomniki. 

I tak ubywał kilometr za kilometrem, a nasza idea docierała do coraz większej liczby osób. Naszym celem było uświadomienie społeczeństwa, dlaczego należy chronić pszczoły i co im zagraża. Dzięki naszej akcji wiele osób dowiedziało się, że:

- każdy może pomóc pszczołom sadząc w ogrodach, na tarasach i balkonach rośliny miododajne

- środki ochrony roślin należy stosować zgodnie z zaleceniami producenta

- warto zamienić trawniki na kwietne łąki

- pszczoły w miastach też są potrzebne

Rozpoczynając rajd reprezentowaliśmy różne grupy pszczelarskie, organizacje, firmy i ośrodki naukowe. Po tygodniu wspólnej podróży w małych fiatach staliśmy się jedną rajdową ekipą. Setki rozmów i dyskusji prowadzonych wieczorami jeszcze przez długi czas będą przynosiły owoce w polskim pszczelarstwie. Nasi rajdowi mechanicy spisali się na medal. Bez nich 12 aut nie dojechałoby do celu. We wszystkich miejscach towarzyszyła nam dzielna ekipa serwisowa (Jacek i Grzesiek z firmy Łysoń), która zawsze pod ręką miała: flagi rajdu, tablice z nazwami miast, miodowe krówki i uśmiech na twarzach. O rajdzie, jego uczestnikach, organizatorach, współorganizatorach, sponsorach i partnerach jeszcze nie jeden raz przeczytacie.

 

Załoga nr 6 z zielonego malucha

Monika Leleń i Przemysław Szeliga