Co robić, gdy brakuje w ulach pokarmu po zimie?

Czas zimy jest szczególnie trudny dla pszczół. Nie mają one możliwości uzupełniania zapasów, niewiele jest także narzędzi którymi dysponuje pszczelarz, by wspomóc swe rodziny pszczele. Często w minionych latach notowano utraty kolonii w wyniku śmierci głodowej. Zagłada następowała jeszcze zimą lub wczesną wiosną. Rok 2022 także przygotował dla pszczelarzy niespodziankę. Po stosunkowo ciepłym, pogodnym marcu, który dał silny bodziec do rozwoju pszczół i większego zużycia zgromadzonych w ulach zapasów pokarmu, początek kwietnia przyniósł ochłodzenie i obfite opady śniegu. Co robić w takiej sytuacji? Najpierw zastanówmy się jakie czynniki determinują wykorzystanie pokarmu przez owady zimą.

Inaczej niż kiedyś

Dawniej przyjmowano, że zakarmianie pszczół na zimę pszczelarz powinien wykonać do 10 września. Zalecenie takie powielane na łamach różnych czasopism i literatury branżowej powstało ponad pół wieku temu. Wówczas zimy były długie i srogie. Dr Wanda Ostrowska prowadziła większość swych prac i doświadczeń na północnym wschodzie kraju, w najchłodniejszym jego regionie. Tam też sformułowała ową rekomendację. Pasiecznicy spostrzegli jednak, że z uwagi na zmiany klimatyczne jak i pożytkowe, przeprowadzenie karmienia tak wcześnie jest bardzo ryzykowne, a czasem także i niemożliwe. Podane paszy pszczołom na zimę tak wcześnie w warunkach ciepłej i słonecznej jesieni, przy przeciągającym się składaniu jaj przez matki, prowadzić będzie do zużywania podawanych zapasów na bieżące potrzeby związane z wychowem czerwiu. Czasem w sąsiedztwie pasiek pojawiają się wprawdzie w tym kresie pozornie obfite pastwiska pszczele, jak np. poplony z facelii czy gorczycy. Trzeba jednak podkreślić, że w późnych terminach nie osiągają one tak wysokich wydajności nektarowych jak w okresie podstawowego terminu ich wegetacji. Dlatego bezpieczniej jest nie uwzględniać ich przy obliczaniu ilości paszy jaką powinny otrzymać rodziny pszczele przed zimą. Przedłużające się czerwienne matek może być także pokłosiem mało efektywnej strategii zwalczania warrozy. Gdy wystąpią któreś w wymienionych okoliczności, pokarmu może zabraknąć. Warto także wspomnieć, że użytkowane obecnie w pasiekach linie pszczół, które są bardziej miodne, bo plenniejsze, cechują się – co zrozumiałe – większym zużyciem pokarmu na potrzeby własnego rozwoju. Doświadczenia z amerykańskich  i kanadyjskich pasiek, gdzie pszczoły zimowane są w stebnikach wykazały, że owady najekonomiczniej gospodarują zapasami w temperaturze zawierającej się w zakresie +4 do +6 °C. Sprzyja temu także względny spokój i pełne, permanentne zaciemnienie. Z uwagi na zbyt ciepłe zimy przechowywanie zasiedlonych uli w halach bez agregatów chłodniczych przez zimę w Polsce jest ryzykowne. Ule z zazimowanymi rodzinami pozostawia się zatem na zewnątrz, a przez to owady niestety narażone są na wahania temperatury oraz inne jeszcze czynniki stresogenne, takie jak aktywność sikorek, dzięciołów, mysz czy nornic, anomalie pogody. Wszystko to przekłada się na większe zużycie pokarmu.

Co robić, by pokarmu nie zabrakło?

Po pierwsze – zatroszczyć się o należyty stan zapasów jesienią. W tym okresie można podawać pszczołom zarówno pokarm w stanie stałym jak i płynnym. Gotowe produkty z tej drugiej kategorii są już od lat wykorzystywane z powodzeniem w pasiekach na terenie całego kraju i za granicą. Firma Łysoń w swej handlowej ofercie posiada pokarmy płynne marek Apikand oraz Apiinvert. Są one dostępne w opakowaniach o zróżnicowanych pojemnościach. To ułatwia wybór, pozwala na optymalne dostosowanie zakupu do potrzeb pszczelarza. Warto jednak zwrócić uwagę także na pokarmy stałe, tzw. ciasta. Można nimi karmić pszczoły jesienią, a także ratować nimi owady od głodu w trakcie zimowli. W styczniu, gdy wzrasta prawdopodobieństwo pojawienia się jaj w komórkach plastrów, bezpośrednio na ramki lub na otwór w powałce znajdujący się ponad gniazdem warto podać porcję ciasta. O tej porze roku owadom potrzebna jest czysta energia. Najlepiej więc sprawdzi się klasyczny produkt węglowodanowy bez dodatków. Można śmiało rekomendować takie produkty jak Apikand, porcjowany w praktyczne 1 kg opakowania, Bee Fonda, także pakowana po 1 kg lub Apifonda. Wszystkie te pokarmy dostępne są w sklepach stacjonarnych i internetowych firmy Łysoń i u jej dystrybutorów.