Wiosenne miodobranie

Trwa wiosna. Aura póki co jest umiarkowanie korzystna. Nie jest tak ciepło jak w zeszłym roku o tej samej porze, ale godzin w których pszczoły mogą odbywać loty po wziątek jest całkiem sporo. Co kilka dni pada deszcz, co sprzyja nektarowaniu większości roślin. Nadstawki napełniają się więc miodem, a pszczelarze szykują się do pierwszego w tym roku miodobrania.

Sezon inny niż poprzednie

Przebieg pogody w ostatnich dwóch sezonach jak dotąd jest zupełnie odmienny. W 2018 roku zima przeciągała się. Choć w lutym i marcu zdarzały się sporadyczne loty pszczół, to tak naprawdę wegetacja roślin ale i rozwój pszczelich rodzin ruszył na dobre w pierwszych dniach kwietnia. Wtedy to diametralnie zmieniła się pogoda. Słupki termometrów poszybowały na poziomy przekraczające 20°C, aby w dzień nie wskazać niższych wartości aż do początków jesieni. Było gorąco, w kwietniu i maju. Rzadko padał deszcz. Wyjątkowo mokry rok 2017 sprawił jednak, że w glebie przynajmniej do końca maja na znacznych obszarach kraju było dość wilgoci by podtrzymać harmonijną wegetację flory. Kwitnienie było więc obfite, a nektarowanie i pylenie wcześnie zakwitających roślin owadopylnych na dobrym poziomie.

Wiosna

Wiosna w 2019 roku nadeszła znaczenie wcześniej niż przed rokiem. Jej początek nie był jednak tak gwałtowny. Co więcej, aura była dość kapryśna. Zdarzały się przymrozki uszkadzające niektóre kwiaty, ograniczające tempo rozwoju roślin. Mimo tego obecny sezon należy określić jako wczesny. Kwitnienie poszczególnych gatunków zapowiada się na dłuższe niż w poprzednim sezonie. O ile nic się nie zmieni, to zachowana zostanie także bardziej standardowa, przypominająca wieloletnią sekwencja zakwitania różnych gatunków miododajnych roślin. Rzepak, który jest podstawowym pożytkiem towarowym dla wielu pasiek, w Polsce centralnej zakwitł w tym roku 20-22 kwietnia. Gromadzenie miodu z niego potrwa tu prawdopodobnie do 15-20 maja. Będzie więc długie. Nektarowaniu tej rośliny sprzyja brak upalnych temperatur, umiarkowane nasłonecznienie oraz regularne, choć może nie zawsze obfite, opady deszczu. Pszczelarze notują więc dość dobre dzienne przybytki w ulach.

Pszczoły na rzepaku

Na jakie miody można liczyć wiosną?

Przede wszystkim to pora pozyskiwania miodu rzepakowego. Złocące się po horyzont łany dają owadom na ogół wyborne możliwości gromadzenia dużych ilości miodu towarowego. Miód rzepakowy ceniony jest przez liczną rzeszę konsumentów, co roku przez nich wyczekiwany. To także gatunek miodu, który wybornie nadaje się do kremowania. To proces ucierania, nadający finalnemu produktowi konsystencję pośrednią między patoką (miód lejący) a krupcem (miód skrystalizowany).

Mniszek

W niektórych pasiekach pozyskuje się miód mniszkowy. Ma on barwę nieco ciemniejszą niż poprzednio opisany, przyjemny smak i aromat. Mniszek pospolity to roślina powszechnie występująca na łąkach, która w odpowiednich warunkach może dać pożytek nieznacznie tylko ustępujący rzepakowi. Dobrze nektaruje w ciepłe dni po chłodnych nocach. Pszczoły najchętniej oblatują kwiaty w pełnym słońcu.

Typowym wiosennym produktem pszczelim jest także miód wielokwiatowy. Polskie miody stanowiące naturalną mieszankę nektarów z wielu gatunków roślin są szczególnie cenne. Ich aktywność enzymatyczna bywa bardzo wysoka, a kompozycja niesłychanie bogata. W ich skład może wchodzić miód wierzbowy, klonowy, mniszkowy, a także szeroki katalog nektarów pochodzących z roślin sadowniczych czy dziko rosnących.

Pewnym utrudnieniem w pozyskiwaniu miodów wiosennych jest fakt, że w większości bardzo szybko krystalizują. Z tego względu niektórzy pasiecznicy decydują się na wykonanie miodobrań jeszcze w trakcie trwania pożytku. Taki zabieg jest uzasadniony. Miód który skrystalizuje w plastrach jest w zasadzie nie do odebrania. Decydując się na takie wczesne miodobranie należy jednak pamiętać o związanych z tym ograniczeniach. Nie da się najczęściej operować całymi korpusami. Odbieranie miodu przy pomocy przegonek czy repelentów bardzo ułatwia i skraca wybieranie miodu z uli. Odbierając go w początkach maja najczęściej trzeba decydować się na selekcję ramek z gotowym miodem do ekstrakcji pojedynczo.

Kiedy miód jest gotowy do pozyskania?

Wiele zależy od gatunku miodu. Przyjmuje się najczęściej, że miody o zawartości 18% wody można bezpiecznie pozyskiwać. Nie jest to jednak prawdą dla miodu nawłociowego. Ten gatunek może fermentować już wtedy, gdy woda stanowi 17% jego objętości. W przypadku miodów wiosennych 18% jest w tym względzie progiem bezpiecznym.

Wiosną kwitnienie poszczególnych gatunków następuje bardzo szybko po sobie. Rynek oczekuje zaś od pszczelarzy szerokiej oferty miodów gatunkowych w portfolio pasieki. Czasem zachodzi taka potrzeba by z uli wyjąć miód jeszcze niedostatecznie odparowany przez pszczoły, by zrobić miejsce na wziątek z innych roślin lub by uniknąć zmieszania nektarów. Wówczas pracę którą zazwyczaj wykonują pszczoły musi zrealizować ich opiekun. W celu wysuszenia miodu wykorzystuje się specjalistyczne urządzenia, tzw. dehytratyzatory miodu.

Stopień dojrzałości miodu w pszczelarskiej praktyce najczęściej szacowany jest poprzez wizualną ocenę zasklepienia plastrów przez pszczoły. Gdy miód jest gotowy do przechowywania powlekają one komórki nim wypełnione cienką woskową warstwą, tzw. zasklepem. Przyjęto, że jeżeli pokrywa ona ok. 2/3 powierzchni plastra lub więcej, to miód z niego nie powinien fermentować. Dodatkowo plastry w których pewna część komórek z miodem jest otwarta można potrząsnąć. Jeśli pszczelarz spostrzeże ulewający się z nich nakrop, wówczas plaster taki nie nadaje się do skierowania do opróżnienia. Ostatecznie wątpliwości można rozwiać także za pomocą podręcznego refraktometru. Takie urządzenie jest małe i lekkie, wygodne w użyciu, a przy tym precyzyjne. Jednak czyniąc pomiar na dużej, a zwłaszcza wysokiej ramce należy uważać – uzyskane wartości z dolnej i górnej części plastra mogą się różnić.

Miodobranie

Jak zorganizować miodobranie?

Najlepiej uczynić to w sposób jak najmniej stresujący pszczoły, a jednocześnie najbardziej efektywny czasowo. Czas bowiem w szczycie sezonu jest na wagę złota. Typowo mechaniczną metodą odbierania plastrów z miodem jest wykorzystanie przegonek. To proste urządzenia stanowią odpowiednik ulicy jednokierunkowej. Pszczoły przez nie mogą opuścić miodnie i skierować się do gniazd lub niżej położonych korpusów miodowych. Ich powrót do kondygnacji uli z miodem przeznaczonym do ekstrakcji jest jednak bardzo mało prawdopodobny. Wykorzystanie przegonek w miodobraniu ma szereg innych zalet. Jest tanie. Raz zakupiona przegonka może służyć przez kolejnych kilkadziesiąt lat. Nie ma tu konieczności zakupu substancji takich jak repelenty. Przegonki, np. typowe przegonki ośmiootworowe to dodatkowo sprzęt zupełnie uniwersalny, który można stosować bez względu na rodzaj ula. Ze stosowaniem przegonek związane są także pewne mankamenty. Jednym z nich jest konieczność dwukrotnego odwiedzenia pasieczyska.

  1. Pierwszego dnia na gniazdo ponad krate odgrodową nakłada się korpus z putymi plastrami lub ramkami z węzą by stworzyć przestrzeń dla pszczół wycofujących się z miodni. Na tę kondygnację nakłada się przegonkę, a na nią stawia te korpusy z miodem, które pszczelarz zamierza odebrać owadom.
  2. Drugiego dnia (niekoniecznie następnego) powraca się na pasieczyskom po korpusy wypełnione dojrzałym miodem. Po ich usunięciu z uli wyjmuje się też przegonki, a ul nakrywa powałką i daszkiem umożliwiając pszczołom pracę w zwyczajowo zestawionym lokum.

Przegonka nie gwarantuje także usunięcia 100% owadów z miodni. W każdym korpusie zostaje ich z reguły kilka lub kilkanaście. Na ich odzyskanie jest jednak sposób. Gdy korpusy zostaną przewiezione do pracowni warto wykonać pewien trik – pozasłaniać wszystkie z wyjątkiem jednego okna. Pszczoły po nocy właśnie przy nim zgromadzą się. Zanim pasiecznik rozpocznie pracę przy odwirowywaniu miodu można łatwo umieścić je w skrzynce pakietowej i wykorzystać wedle własnego uznania czy potrzeb ( np. zasilając nimi wybraną rodzinę produkcyjną, czy tworząc pakiet i obsadzając go w odrębnym ulu).

Miodobranie można realizować także wykorzystując substancje działające repelentnie lub poprzez wykorzystanie silnego strumienia powietrza wydmuchującego owady z pomiędzy ramek. Pierwsza metoda związana jest jednak z wprowadzeniem substancji chemicznej do środowiska ula, a druga z ogromnym stresem dla pszczół wyrzuconych poza ul i częściową przynajmniej ich utratą. Z tego względu wydaje się, że wykorzystanie przegonek to opcja optymalna.

Odsklepianie miodu

Ekstrakcja miodu

W celu pozyskania miodu dobrze jest posiadać kilka praktycznych urządzeń oraz odpowiednie pomieszczenie – pracownię pszczelarską. Wpierw plastry muszą zostać oczyszczone z zasklepu. Do tego posłużyć można się widelcem do odsklepiania miodu. To opcja podstawowa, godna polecenia wyłącznie posiadaczom niewielkiej ilości rodzin pszczelich. W pasiekach o średnim rozmiarze czynność tę można i należy mechanizować. Służą do tego różne odsklepiacze. Mogą one być wyposażone w nóż lub element bijakowy. Ważne jest jednak by zasklep usuwały sprawnie i w całości.

Tak przygotowane plastry trafiają do miodarki. To urządzenie które do opróżniania komórek plastrów wykorzystuje siłę odśrodkową. Miodarki mają więc postać bębna wyposażonego w kosz w którym zawiesza się odsklepione plastry. Wprawia się je następnie w ruch, a miód wypryskuje z nich na ściany ekstraktora. Po nich spływa do dna a następnie dalej do zaworu spustowego.

Kolejnym etapem jest oczyszczenie z woskowych drobin powstałych w procesie odsklepiania. Można w tym celu wykorzystać sita, cedzidła lub czas – miód w ciepłym pomieszczeniu klaruje się grawitacyjnie w specjalnych odstojnikach. Wszelkie nieczystości zgromadzą się na wierzchu, a od spodu miód jest już gotowy do konfekcjonowania.

W średnich i większych pasiekach należy zastanowić się nad zakupem linii do odsklepiania i ekstrakcji miodu. To zestaw urządzeń znacznie redukujących nakład pracy konieczny do przeprowadzenia ekstrakcji. Konfiguracja linii zależy od specyfikacji zamówienia. Jednak podstawowa opcja to odsklepiacz, tor załadowczy, miodarka i punkt odbioru pustych plastrów. Do tego linię można doposażyć w pompy do miodu czy urządzenia klarujące miód. Można ją też podłączyć bezpośrednio do odstojników, aby jeszcze bardziej ograniczyć ilość ręcznej pracy jaką przy miodobraniu trzeba wykonać.

Miód pozyskany w czasie miodobrania można przeznaczyć do rozlania w opakowania jednostkowe, jeżeli w pasiece prowadzi się sprzedaż detaliczną lub w takiej postaci zaopatruje się odbiorców hurtowych. Rozlewanie miodu w słoiki także daje się zmechanizować. Można także napełnić nim pojemniki zbiorcze, jeżeli odbiorcą jest podmiot rozlewający miód.

Pierwsze wiosenne miodobranie to czas zapłaty za całoroczny trud włożony w opiekę nad pszczołami. I nie chodzi wyłącznie o wartość pozyskanego miodu wyrażanego pieniądzem. Równie ważna jest satysfakcja z dobrze wykonanej pracy. Obfita ilość wiosennego miodu jest jej najlepszym dowodem.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *